Strona internetowa nie pokazywała nawet połowy tego, co naprawdę robi Paulina
Paulina zgłosiła się do mnie z przekonaniem, że potrzebuje nowej strony internetowej. Bardzo szybko okazało się jednak, że problem nie leżał w samym wyglądzie strony. No może troszkę, tutaj problemem było to, że nie opowiadała historii kobiety, która od kilku lat każdego dnia wspiera przedsiębiorców w księgowości i administracji.
Patrząc na dotychczasową stronę trudno było dostrzec ogrom wiedzy, doświadczenia, ukończonych szkoleń i certyfikatów. A przecież właśnie to powinno budować zaufanie jeszcze zanim klient zdecyduje się napisać pierwszą wiadomość.
I mam wrażenie, że bardzo wiele kobiet prowadzących własny biznes jest dokładnie w tym miejscu. Robią znacznie więcej, niż pokazuje ich strona internetowa.
Czasami nie potrzebujesz nowej oferty. Potrzebujesz ją w końcu zobaczyć.
Zanim zaczęłam projektować nową stronę, zrobiłyśmy coś znacznie ważniejszego.
Spotykałyśmy się na sesjach mentoringowych i rozmawiałyśmy o jej biznesie. Nie o kolorach, nie o przyciskach i nie o tym, gdzie postawić zdjęcie.
Rozmawiałyśmy o klientach, codziennej pracy, rzeczach, które Paulina wykonuje niemal automatycznie i przez to nawet nie przyszło jej do głowy, że dla innych mogą być ogromną wartością.
W pewnym momencie zaczęły pojawiać się zdania:
„Przecież tym też się zajmuję…”
„O tym jeszcze nigdy nie napisałam…”
I właśnie wtedy zaczęłyśmy odkrywać prawdziwą ofertę.
Klient nie powinien zgadywać, czy możesz mu pomóc
Kiedy już wiedziałyśmy, jak szerokie jest doświadczenie Pauliny, mogłam zacząć układać strukturę strony.
Bardzo zależało mi na tym, żeby każda usługa dostała własne miejsce. Nie dlatego, że „tak się teraz robi strony”. Tylko dlatego, że człowiek, który trafia na Twoją stronę, nie ma czasu domyślać się, czym się zajmujesz.
Jeżeli musi czytać pięć akapitów, żeby znaleźć odpowiedź na swoje pytanie, istnieje duża szansa, że zamknie stronę i pójdzie szukać dalej.
Dlatego każda część oferty została opisana osobno. W prosty sposób. Tak, żeby odwiedzający mógł w kilka chwil powiedzieć:
„Tak, właśnie tego szukam.”
Strona miała wyglądać dokładnie tak, jak marka Pauliny
Od początku wiedziałyśmy, że ta strona nie może wyglądać jak przypadkowy szablon.
Paulina od dawna budowała swoją komunikację na Instagramie. Pojawiały się tam charakterystyczne kartki papieru, spinacze, notatki i uporządkowana estetyka kojarząca się z organizacją pracy.
Naturalnym krokiem było przeniesienie tego świata również na stronę internetową.
Dzięki temu osoba, która trafia z Instagrama na stronę, ma poczucie, że nadal rozmawia z tą samą osobą. Nie z inną marką. Nie z inną firmą. Z Pauliną.
I właśnie takie detale sprawiają, że marka zaczyna być rozpoznawalna.
Dobra strona nie dodaje Ci doświadczenia. Ona w końcu je pokazuje.
Patrząc dzisiaj na efekt tej współpracy najbardziej cieszy mnie jedno.
Nowa strona nie próbuje nikogo przekonywać, że Paulina jest ekspertką.
Ona po prostu pokazuje wszystko to, co przez lata było schowane, bo dobra strona internetowa nie zmienia człowieka.
Ona sprawia, że inni w końcu widzą to, co od dawna w nim jest.
A jak było wcześniej?






