„W Chinach kupisz wszystko” – to zdanie pada zaskakująco często.
Zwykle gdzieś między „weź to zamów na AliExpress” a „przecież to tylko kliknięcie”.
A potem przychodzi paczka. Albo paleta. I nagle się okazuje, że „to samo” znaczyło… zupełnie co innego.
Bo w Chinach rzeczywiście da się kupić wszystko.
Tylko pytanie brzmi: czy umiesz to znaleźć, opisać i zamówić tak, żeby dostać dokładnie to, czego chcesz?
Nie wierz w opisy. Pytaj o wszystko.
To zdanie pada w rozmowie jak mantra – i wcale nie bez powodu.
W europejskim myśleniu opis produktu to obietnica.
W chińskim handlu opis bywa raczej… sugestią.
Zdjęcia? Często stockowe.
„Podobne”? Dla sprzedawcy może znaczyć „wystarczająco podobne”.
Dlatego pierwsza i najważniejsza zasada brzmi brutalnie prosto:
jeśli da się coś doprecyzować – doprecyzuj.
Jeśli da się o coś zapytać – zapytaj.
Jeśli da się coś założyć – nie zakładaj niczego.T
Tak, w Chinach można kupić wszystko. Czasem trzeba to… wymyślić
Niektóre produkty po prostu nie istnieją jako gotowce.
I wtedy nie szukasz – tylko tworzysz.
W rozmowie pojawia się przykład produktu, którego nikt wcześniej nie robił:
wiecznego timera, liczącego czas „do końca świata i jeden dzień dłużej”.
Nie było go w katalogach.
Nie było go na platformach.
Ale była fabryka, która potrafiła go wyprodukować.
I to jest ważna różnica:
Chiny to nie tylko hurtownia gotowych rzeczy.
To ogromne zaplecze produkcyjne.
Tanie nie znaczy złe. Ale „super tanie” prawie zawsze coś znaczy
Nie da się kupić produktu za grosze i oczekiwać jakości premium.
To nie jest kwestia kraju, tylko matematyki.
Da się natomiast kupić dobry produkt taniej niż w Europie czy USA –
pod warunkiem, że:
- trafisz do właściwego producenta,
- ominiesz kilku pośredników,
- i wiesz, czego szukasz.
Problem w tym, że najlepsi producenci często:
- nie mają stron internetowych,
- nie są na AliExpress,
- robią produkcję „dla kogoś”, a nie pod własną marką.
Czyli dokładnie tam, gdzie kończy się scrollowanie, a zaczyna prawdziwy sourcing.
Producent czy pośrednik? Często się nie dowiesz
Jedna z bardziej niewygodnych prawd:
jako kupujący często nie masz narzędzi, żeby sprawdzić, z kim naprawdę rozmawiasz.
Platformy pełne są firm, które:
- mają pozwolenie na handel międzynarodowy,
- ale produkcję zlecają dalej,
- a komunikacja odbywa się przez automatyczne tłumaczenia.
Efekt?
Rozmowa wygląda na płynną, a potem okazuje się, że:
- „tak” nie znaczyło dokładnie „tak”,
- a „we can do it” miało kilka wersji wykonania.
Jak pisać do fabryki, żeby nie było dramatu
Tutaj nie ma miejsca na poezję.
Najlepiej działa:
- prosto,
- konkretnie,
- bez idiomów,
- bez metafor,
- bez „ręce i nogi”, bo możesz je naprawdę dostać… osobno.
Krótkie zdania.
Jedno znaczenie.
Zero domysłów.
I bardzo ważna rzecz:
nie zostawiaj miejsca na kreatywność po drugiej stronie.
Próbki są drogie. Ale tańsze niż paleta do wyrzucenia
Sample potrafią boleć – szczególnie przez transport.
Ale nadal są tańsze niż cała partia, z którą nie wiesz, co zrobić.
W rozmowie pojawiają się historie:
- mikro-wiaderek zamiast normalnych zestawów,
- produktów sklejonych gumą do żucia,
- „naturalnych materiałów”, które naturalne były tylko w opisie.
I to jest moment, w którym kontrola jakości przestaje być „opcją”,
a zaczyna być ratunkiem dla budżetu i nerwów.
Własny brand zmienia wszystko
Jeśli sprzedajesz to samo co wszyscy – zostaje tylko cena.
Jeśli masz swój produkt, swoją historię i swój branding –
możesz:
- sprzedawać drożej,
- wyróżnić się,
- i nie bać się, że jutro dostawca zmieni zasady gry.
Nie trzeba zaczynać od kontenerów.
Czasem wystarczy 300 sztuk i dobrze przemyślany pomysł.
A czasem… lepiej nie iść w Chiny
I to też pada w rozmowie wprost.
Są produkty, przy których:
- dokumentacja,
- normy,
- i marketing
lepiej ogarnąć w Europie.
Bo „made in Europe” w niektórych branżach naprawdę robi różnicę –
i oszczędza mnóstwo problemów na starcie.
Chcesz wiedzieć więcej?
To tylko fragmenty i wnioski z długiej, bardzo konkretnej rozmowy.
Jeśli chcesz usłyszeć:
- prawdziwe historie z importu,
- kulisy sourcingu,
- i praktyczne „dlaczego to się psuje”,
posłuchaj całej rozmowy poniżej.
Transkrypcja dla tych co lubią czytać:
Ola Machnicka
(00:00) Cześć i czołem, nazywam się Ola i witam Ciebie serdecznie w co tygodniowych luźnych rozmowach o biznesie. Rozmawiamy tutaj z Nadją o różnych strategiach, które można wykorzystywać w biznesie online, ale i w biznesie takim stacjonarnym. Zapraszam. A o czym my dzisiaj będziemy rozmawiały?
(00:24) Dzisiaj będzie fajny temat, trochę bardziej ulokowany w tematach, którymi Nadia się zajmuje na co dzień. Czyli będziemy rozmawiać o tym, czy w Chinach da się kupić wszystko, a może tylko to, co umiesz znaleźć. Czyli trochę będzie chiński temat i będziemy rozmawiały i w kontekście też Aliekspress i różnych platformach, gdzie wyszukujemy ale, ale, ale. Właśnie dzisiaj, tak jak mówię, temat, który jest bardzo dobrym konikiem, bardzo wielkim konikiem od Nadi.
(01:12) Właśnie. I słyszeliśmy nieraz, że w Chinach da się kupić wszystko. Ale jak się przychodzi co do czego, to kończy się na scrollowaniu tego AliExpress i pytaniu. Dlaczego?
(01:25) Próbka była super, a potem poszło coś nie tak i wszystko wygląda jak prezent z festynu. No ale na szczęście właśnie mamy Nadię. Ona ogarnia temat zakupów w Chinach. i jako królowa sourcingu i zaraz powie nam, czy rzeczywiście można tam kupić wszystko i czy trzeba mieć do tego kontener czy budżet jak Amazon i znajomości w Pekinie.
(01:49) To ja właśnie cię tak zapowiedziałam, jak królowa sourcingu. To ja już tylko powiem, że się nazywam Nadia, a robię to wszystko, co ona powiedziała przed chwilą. Ja wam powiem, że pisałam dzisiaj do kierownika mojego oddziału w Chinach i mówię,
Nadia magiera
(02:05) Drogi mój, powiedz mi, bo to będzie taki temat, jedną radę dla wszystkich słuchaczy, bo jest człowiek, który się zajmuje i negocjacjami na miejscu, i kontrolą jakości, a on powiedział, jedna rada, nie wierzcie nigdy opisom, spytajcie o wszystko, a na pewno nic nie zakładajcie, że tak jest. Jeżeli tylko można spytać, lepiej spytać, poprosić o aktualny zdjęcie.
Ola Machnicka
(02:30) To była rada, na sam początek, z takim przygubem. To chyba najkrótsza rozmowa nasza. To jest dzięki. Osoby na miejscu.
(02:40) Nie no, wygubiłam się trochę. Ale właśnie. To najpierw zacznijmy od tego klasyka. Czy w Chinach naprawdę da się kupić wszystko?
(02:50) I dobra. To czy miałaś kiedyś taką sytuację, że klient wymyślił coś totalnie tak odjechanego, a ty i tak to znalazłaś?
Nadia magiera
(03:00) Wiesz co, to nie jest tak, że znajdziesz, bo już to jest wymyślone, ale zdarzały nam się sytuacje, kiedy klient wymyślał coś totalnie oddychanego, a my to robiliśmy, to znaczy tworzyliśmy z fabryką ten produkt. Na przykład takim produktem jest wieczny timer. To jest taki timer, który działa, który zaczyna liczyć jakby od momentu czegoś tam i liczy tam do końca świata i jeden dzień dłużej, jak łożwia. Nie ma tego.
(03:32) Nikt tego jeszcze nie zrobił. Były jakieś tam prototypy w Stanach. W Chinach tego nikt nigdy nie robił, ale znaleźliśmy fabrykę, która mogła to zrobić i mamy. Mamy gotowy produkt.
(03:48) Będzie wdrażany za chwilę. Mogę tak spokojnie o tym mówić, bo zastrzegliśmy. Już jest po tej fazie. Spokojnie pochwalić.
(03:58) Czy można kupić wszystko? Tak. Ale, niestety jest ale, nie zawsze jest to czytelne. Nie zawsze jest tak, że przeczytasz opis i wiesz, że kupisz to, co jest właśnie w opisie.
Ola Machnicka
(04:18) No dobra, to teraz tak. Ja tutaj też będę miał taką listę takich pytań różnych. Bo właśnie jak kupujesz, to coś ma cenę, a jak coś ma cenę, no właśnie. I czy wszystko co tanie, bo tak się kojarzy, że kupisz coś taniego w Chinach, to to będzie podróbka albo bubel i się rozwali po trzech dniach.
(04:46) Czy ta jakość tak naprawdę idzie w parze z ceną i czy da się kupić coś taniego i dobrego? Czy wszystkie dobre rzeczy z Chin muszą mieć też cenę wyższą?
Nadia magiera
(05:00) Znaczy, no naturalnie tak, znaczy nie kupisz bardzo tanio cenę za cenę, za tą samą cenę nie kupisz bardzo taniej podróbki i bardzo dobrego produktu, to oczywiście, ale kupisz taniej, oczywiście dobry produkt niż kupisz go w Europie czy w Stanach. I to jest też prawda. Czy da się znaleźć coś bardzo dobrego w dobrej cenie? Na pewno, ale te firmy najczęściej, które mogą Ci to zaoferować, nie mają swoich stron internetowych, na pewno nie są na Aliekspresie czy na Alibabie, tylko że oni po prostu działają pod kontrakty najczęściej.
(05:44) Oni działają dlatego, żeby ktoś właśnie później to sprzedał na Alibabie pod swoim imieniem, to nawet nie jest często brand, to jest no name. Dlatego jeżeli my dotrzemy do tego producenta bezpośrednio, to wtedy jesteśmy w stanie dostać cenę tańszą za bardzo dobry produkt, niż potocznie, niż innym. No i właśnie tutaj mi się wyłania taki haczyk super wielki, że wiesz, że okej, da się to zrobić, ale to nie równa się, że coś jest łatwe. No na pewno nie, na pewno.
(06:23) Zołam wam na to metody,
Ola Machnicka
(06:26) Ale na pewno tą metodą nie jest scrollowanie ani ekspresu. No dobra. To skoro wiemy, że już w Chinach da się kupić wszystko, to dlaczego ludzie kończą właśnie z czymś takim, wiesz, z plastikowym, obsypanym brokatem, zamiast złota, który zamawiali? No właśnie.
(06:43) Bo nie czytaj tych opisów, no nie? Dlatego, że my się przyzwyczailiśmy kupować w Europie. Jak kupujemy produkty tutaj, to ludzie próbują opisać to bardzo uczciwie, tak?
Nadia magiera
(06:54) oni się jakby, nie wiem, nie kupię tutaj buty, a przyjdą mi, nie wiem, tam sama podeszwa, tak? A w Chinach, no, możliwe. Dlatego, że ja czytam o tych, że właśnie to są buty i czy mają skórę, czy to nie jest skóra, zdjęcia są ze wszystkich stron. I to jest prawda.
(07:16) To w Chinach, jeżeli wchodzimy właśnie na AliExpress, na Alibabę, bardzo często widzimy zdjęcia stokowe. Nie zdziwcie się, że 80% butów nagle mają to samo zdjęcie, to nie jest ta sama fabryka.
Ola Machnicka
(07:29) Tylko oni wzięli jedno z takowych zdjęć, a oni mogą użyć podobnych. Im się wydaje, że są bardzo podobne. Czy będą podobne? Zobaczymy.
(07:38) Powiem Ci fun fact a propos Chińczyków. Mojej mamie, jak była tutaj w Madrycie, rozwaliły się klapki. I poszły. I ona mówi, dziecko, ja tu będę jeszcze parę dni.
(07:48) Chodź, wezmę jakieś takie japonki u Chińczyka, kupię. Poszłyśmy. I jedne jej się spodobały, ale nie umieliśmy znaleźć rozmowy. Podchodzę, a on, ale to damskie?
(07:58) Mają być takie duże? Bo tam te dziewczyny mają 36, 37, a ja mam 39, no to jest normalna stopa, no nie? Ale ta jego reakcja, ale to na pewno mają być dla dziewczyny. Ja myślałam, że się sprzesikam ze śmiechu, no nie?
(08:16) I tak mi się właśnie to kojarzy z tym, że to jednak jest ta inna mentalność, no nie? I na to trzeba też trochę brać poprawkę. Znaczy, to jest chyba już osobny temat, na to ja mogę wtedy w ogóle… Tak, tak, ale wiesz, mi chodzi, że tutaj w tym kontekście tych zakupów, że te opisy, że dla nich…
(08:41) No, kurde… Słuchaj, głupia… Tak, też kolejny przykład, jak kupuję tutaj u siebie, oni są akurat z Wietnamu, nie z Chin, ale no… No i idę i mówię, kurczę, masz ten sos sojowy, bo tam lubię taki jeden sos sojowy, no nie?
(08:58) Ma bardzo zajebisty skład generalnie. Mówi, nie, weź ten, podobny. Patrzysz, a tam wiesz, taka litania rzeczy, co to zawiera, jakieś tam, wiesz, dziwne rzeczy. Mówi, nie, nie, nie, nie, mi chodzi konkretnie o ten, no nie, bo jest fajny.
(09:14) Mówi, wiesz, i ona, nie, no przecież to to samo, no nie? I, no, no nie. Ja akurat bardzo podobną historię mam z takiego sklepu PRL-owskiego w Warszawie, także chyba to jednak… Może.
(09:27) Ale jeszcze tak, co mi tutaj, bo zaczęłaś mówić o jeszcze właśnie, że na Alibabie, na AliExpress są te no-name’y, które gdzieś tam kupują i mogą być u tego samego producenta i oni sobie różne rzeczy sprzedają. I teraz tak,
Nadia magiera
(09:47) Czy to prawda, że na początku bardzo trudno odróżnić tego producenta od tego pośrednika, no-name’a? To jest prawie niemożliwe wtedy, kiedy jesteś po prostu użytkownikiem e-pay. Jeżeli masz dostęp do wewnętrznych dokumentów, które możesz sprawdzić tylko mając dostęp do takich serwisów państwowych, musisz być na miejscu, musisz być zainteresowaną działalnością chińską, to wtedy dopiero możesz sprawdzić, kto jest kim. Tak naprawdę to, co ci opowiadają Chińczycy, nawet podczas rozmowy, oni już powiedzą, nie, nie, no my to sami robimy.
(10:26) To, że oni są pośrednikiem, który zleca to, to jest co innego. Jeszcze jedna ważna rzecz. Się wydaje, jak rozmawiasz właśnie z tymi osobami, że oni mówią w jakiś sposób po angielsku. To nie jest prawda.
(10:39) Bardzo mało Chińczyków mówi po angielsku. Nawet ci, którzy pracują w eksporcie, oni korzystają z tych wbudowanych tłumacz, które są w Aliekspresie, w Temu, w Alibabie. I to jest ciekawe, bo ja na przykład zdarza mi się zacząć kontakt jakiś, po łyk szukam jakiś produkt na Alibabie z kimś, żeby sprawdzić. W sumie poprzez tą ścieżkę bardzo często łatwiej dojść później do producenta.
(11:10) I jak pytam, U nich, czy mówimy po angielsku, a oni odpowiadają, że tak, czy są producentami, odpowiadają, że tak, ale później łapię na tłumaczeniach, bo już trochę kojarzę w tym momencie, widać, że to są tłumaczenia automatyczne i mówię, ale przecież to automatyczne tłumaczenie. No dobra, dobra, nie mówię. Trudno, złapali. Dla nich to jest takie trudne.
(11:38) Na Aliekspresie, na Alibabie najczęściej są pośrednicy, którzy mają pozwolenie na handel międzynarodowy, co jest ważne w Chinach, ale mają też swoją marżę na tym. I dlatego na przykład właśnie… U producenta bezpośrednio, u nich często tak,
Ola Machnicka
(11:59) Ale już jeżeli chcesz większej ilości, to można jakby wygrać trochę. No i dobra. Czyli tak naprawdę wtedy kończysz z kimś, kto ci sprzedaje towar trzy razy drożej, no nie? No nie, no trzy razy.
(12:13) Bo znana kuzyna fabryki. Znaczy w sensie, no wiesz, jak coś kosztuje produkcję 10 centów, ty kupujesz to za 30, no to… No niby tak. Znaczy wiesz, w Chinach też jest trochę inny model branżowy, znaczy marżowy.
Nadia magiera
(12:28) Jeżeli rzeczywiście szukasz produktu, który kosztuje 10 centów, takich produktów nie jest dużo. Te produkty też trudno się sprzedaje w kraju, bo to jest bardzo tani produkt, on nadal będzie tani, znaczy musisz sprzedać 8 milionów, żeby za tym zarobić. Także ja już z mojego doświadczenia jakby handlowego polecałabym zaczynać w ogóle sprzedaż produktów w kraju takich około 15-18 euro, w Polsce to jest nie wiem, dołóżmy do 100 złotych, żeby to jeszcze był nie taki planowany zakup jak na przykład wakacje, na które musisz odłożyć. Nadal to mógł być taki dość łatwy stosunkowo wydatek, ale żeby na tym już można było sobie odrobinkę dodać nawet procentowo taką samą marżę, ale to jest już marża wartościowa większa.
Ola Machnicka
(13:26) Dobra. To teraz tak. To trzeba umieć, żeby nie stracić nerwów na tym i kasy. W sensie w takim…
(13:37) Bo ja bym chciała wiedzieć coś takiego. Czy w ogóle da się ogarnąć import właśnie bez tej wtyczki w Chinach, bez znajomości tego chińskiego, bez fabryk, z tych inspekcji i tej całej logistyki? Można mieć szczęście na pewno, Nie wiem, czy chcę jakby życzyć na szczęście. Wiesz co, ja pracowałam jako analityk sprzedaży.
(14:09) Ja kalkulowałam rzeczy, właśnie ta firma miała już tak jakby swoją fabrykę, bo o tyle lepiej, no nie? swoimi własnymi Chińczykami, co też było śmieszne. Ale wiesz, ja tam np. musiałam robić estymacje, nie wiem, pół roku do przodu, bo tak, trzeba doliczyć transport, trzeba doliczyć czas produkcji.
(14:35) No, więc wiesz, ja tam robiłam kalkulacje, nie wiem, tak jak byłoby Boże Narodzenie, to rok wcześniej na Wielkanoc, no nie? Dużo wcześniej kalkulowało i estymowało tej ilości. Właśnie z tego względu, żeby to wszystko mieć przekalkulowane na czas i czas na tak zwane fuck-upy. Co też jest istotne przy całej tej analizie i przy tych kalkulacjach, które są tak nielubiane.
(15:09) Bo np. pamiętam, raz się zdarzyło, że statek nam się gdzieś tam podtopił i dwa kontynery poszły się paść.
Nadia magiera
(15:22) No i trzeba było wtedy kombinować i inne rzeczy robić, no nie? Ale tak, bo to już jest, wiesz, duża, tam ogromne ilości tych rzeczy szły, no nie? Wiesz, no jeżeli mówimy jakby dla naszych słuchaczy i oglądaczy, podejrzewam, że to będzie wchodziło w grę, no przynajmniej na początku, to są ilości paletowe. Ale też mogą się podtopić, oczywiście.
(15:49) Dlatego ubezpieczamy transport zawsze. Musimy liczyć, że potrzebujemy ileś czasu na produkcję w zależności od produktu, musimy liczyć ile czasu potrzebujemy na transport i czy chcemy transport tani, to znaczy morski, to znaczy 40 dni, czy transport drogi, znaczy lotniczy, to jest 10 dni. Musimy mieć podpisaną umowę z agencją celną, żeby nam później zrobiło odprawę tego wszystkiego importową na miejscu. To wszystko nie jest To nie jest wszystko fizyka kwadratowa.
(16:25) To da się nauczyć, tylko że to jest duże elementy. Ale teraz pytanie Twoje było, czy można zrobić w Chinach coś, żeby mieć pewność. Znaczy są jakieś takie małe elementy, które na pewno musimy zrobić, jeżeli decydujemy się robić sami. Na pewno musimy zamówić sample.
(16:46) Bez sampli, nawet jak są najładniejsze zdjęcia, nigdy nie robimy. I to jest obowiązek. Ja bym tutaj doprecyzowała. Sample, czyli takie próbeczki, próbki.
(16:58) Znaczy ten produkt, który chcesz zamówić później, paletę w dwie sztuki, tak, będzie drogo, bo będziesz musiał zapłacić za transport. Ale dużo taniej niż jak kupisz całą paletę. Dokładnie. Tego, co później wyrzucisz.
(17:13) Dobra. Później, drugi trick, i to jest też mega obowiązkowo, jak masz ten sample, i chcesz zamówić dokładnie taki sam produkt, zrób takie zamówienie, żeby tam nie było ani jednego momentu, w którym można byłoby… Machasz do mnie? Tak, bo tutaj wyskakuje mi taka duża łapka, że pomachaj.
(17:40) Pomachałam, żebyś mi nie wyskakiwała. Tak opisać to zamówienie, żeby nie było miejsca w ogóle na inwencję twórczą.
Ola Machnicka
(17:50) Tak, żeby to było wszystko doprecyzowane. A jeszcze ja Ci powiem, co mnie zaskoczyło w mojej poprzedniej pracy i co myślę, że też jest warte uwagi, żeby przekalkulować, żeby dodać sobie taki naprawdę z marginesem dużym, czy dużym tam powiedzmy dwa dni, trzy dni więcej, na tą kontrolę celną. A, no to wiesz, to nawet to już nie ma co, tak? Nawet sam władz, żeby zaksięgowali ten czas, to idzie dwa dni, tak, na który czekasz.
(18:28) Tak, i ja powiem Ci, że byłam, no parę razy były tam takie sytuacje, wiesz, takie na, że przytrzymywali to i tam trzeba było, na przykład jechali do Hamburga, bo to w Niemczech tam były odprawy i tam siedziały rzeczy, pamiętam, no i to całe, wiesz, wszystkie działy w firmie.
Nadia magiera
(18:49) To się rozwija. Myślę, że z czasem teraz to już jest coraz bardziej spokojnie. Ja też pamiętam czasy kiedy zaczynaliśmy. Teraz mamy bardzo dobry system.
(19:03) Dobry i niedobry się zmienił. Teraz mamy obowiązek jako importerzy, w ogóle firmy importujące mieć taki wgląd do całego procesu logistycznego. I to pozwala z jednej strony na to, że będzie, jeszcze na razie ciężko to stwierdzić, bo jeszcze jest taka słaba egzekucja, ale na pewno będzie to szybko. Będzie coraz mniej produktów, które włożą…
(19:33) Boże, teraz wam powiem tajemnicę. Dobra, branżował, to słuchajcie. Tylko nikomu nie opowiadajcie. Tylko między nami.
(19:41) Między nami, tak. Są firmy, które włożą towar, który ma np. bardzo wysokie cło, a deklarują go jako produkt np. zerowym cłem.
(19:52) To jest produkt, który jakby nie płacisz w ogóle za niego dodatkowy podatek. Później przysyłają to między różnymi krajami Europy, to jest 8 różnych faktur, a ostatecznie on się gdzieś gubi, dogmentował i później spływa na Allegro im po prostu się sprzedaje o wiele taniej niż jakby ktoś sobie uczciwie to zaimportował. I takich rzeczy właśnie będzie coraz, coraz, coraz mniej, bo ta egzekucja tej kontroli logistycznej będzie coraz większa. Co jest z jednej strony oczywiście jako dla konsumentów, możemy narzekać, no bo będzie drożej, z drugiej strony To jest uczciwość praktyką.
(20:35) Każdy z nas będzie mógł też robić bardziej uczciwy biznes i jeżeli będziemy musieli zapłacić o 10 czy 15% drożej za jakiś produkt, to tak naprawdę to są podatki, które idą na to, żebyśmy mieli lepszą służbę zdrowia. Dokładnie.
Ola Machnicka
(21:00) Bo, czekaj, to mamy to. O właśnie. I teraz tak. Czyli jakbyś podsumowała, co muszę wiedzieć, zanim napiszę do fabryki?
(21:12) Żeby nie wyjść na totalnego amatora i żeby oni nie wiedzieli, że mają do czynienia, wiesz, z płotką, która nic nie wie i się nie zna.
Nadia magiera
(21:28) Znasz produkt jaki chcesz, znaczy nie możesz na pewno pisać, boże dajcie mi cokolwiek, ja nic nie znam. Dawaj to! No tak. Musisz wiedzieć co chcesz.
(21:40) Trzeba być skanowczym w tych rozmowach, na pewno. To jest… Oni owijają w gówno odpowiadając, ale jeżeli ty tak zrobisz, to oni nawet nie zrozumieją twojego języka angielskiego. Czyli to trzeba mieć na uwadze.
(21:56) Bardzo proste zdania. Nie bać się powiedzieć, że I need, że na zasadzie, że to jest zbyt chamskie, że tam trzeba jakieś długie zdanie napisać, jak to mi miło, że ja coś od Ciebie chcę. Nie, po prostu I need, can you, to jest bardzo odpowiednia forma. Trzeba przedstawić, przynajmniej tak, jak my to robimy.
(22:18) Może nie trzeba, ale jak my to robimy, żeby osiągnąć lepszy efekt. Przedstawiamy naszego klienta na tyle, żeby zachęcić do współpracy. Plan jest taki, potrzebujemy tyle i tyle, w kontekście roku tyle i tyle. Teraz musisz nam zrobić takie i takie wyliczenia, a w ogóle chcemy dostosowania do tego, co my chcemy, do naszego brandu na naszej markie, w takich i w takich momentach.
(22:49) Jak dajesz tę informację wraz z lifehacki, pierwszą cenę, jeżeli potrzebujesz 8 palet, powiedz, żeby na jedną zrobili. On ci zrobił dobrą cenę w miarę, żeby cię utrzymać. Tylko jeżeli opowiesz, że to nie jest tak, że pierwszy raz, ja to tak myślę, takiej skromności proszę nie stosować. Tylko od razu tak stanowczo.
(23:12) I później jak cię wyliczą na paletę, powiedz super, a teraz chcę kupić 8, daj mi lepszą cenę. To jest ten trik negocjacyjny z Chińczykami, który działa dobrze. Dużo się już nauczyli, szczególnie właśnie te alebabowie, że można powiedzieć, że trzeba dziesięć czy coś takiego, ale tu można już jakby pushować, tak, prysować ich na lepszą cenę. W związku z tym, tak, to chyba tyle.
(23:43) No dobra, to już wiem, jak się z nimi komunikować. Prosto, bez spiny, prościuteńko. Prościuteńko i bardzo dużo szczery. jeżeli już zamówienie.
(23:55) Ale na początku nie dawać jakby wmówić sobie coś. Nie zgadzać się na półśrodki. To jest też ważne. Bo czasami też nasze przyzwyczajenie w Europie, że nam chcą pomóc.
(24:11) Że jeżeli rozmawiasz z producentem to często ci z tego poradzi. Chińczycy, szczególnie właśnie pośrednicy, którzy nie są
Ola Machnicka
(24:21) sami fabryką, oni nie są w stanie zmienić ten produkt i oni będą bardzo mocno próbowali, żeby przekonać Ciebie, że o to jest dobre, o to, co Ty teraz masz, to jest najlepsze. I jak wygląda, bo tutaj mówimy już o tych właśnie produktach, jak oni nas próbują przekonać, a jak wygląda takie realne szukanie tych produktów? Bo szukamy tego,
Nadia magiera
(24:51) na Google, na Alibaba, może gdzieś jakieś istnienie. Chińska magiczna wróżka, jak jest wróżka zębuszka, to tam chińska wróżka od produkcji. Wewnętrznie szuka się lepiej, to znaczy my z Europy nie wyjdziemy nawet tak, żeby ich znaleźć. Po prostu nie mamy dostępu do niektórych zasobów, resursów takich, co są w Chinach dostępne.
(25:18) My wyszukujemy bardzo dużo w takich bazach danych importerów. To są takie płatne bazy, gdzie można zobaczyć kto co i po ile i gdzie wysyłał. Często tam są brokerzy, ale już przez tych brokerów da się dojść do dostawców.
Ola Machnicka
(25:41) To jest taka trochę praca detektywistyczna, tak? To trzeba trochę się nagimnastykować. Czy wiesz co, co mi przyszło? Tak.
(25:50) To teraz, tak jak mówisz o tym, że tam to nie jest takie proste, jakby się wydawało wszystkim ludziom, że trzeba poświęcić na to czas przede wszystkim, mieć plan, mieć pomysł, zasoby czasowe, finansowe, żeby po prostu wbić tam I naprawdę poszukać, bo jak tu mówisz, wiesz, o tych płatnych bazach. Skontaktować się z jednym, z drugim, trzecim. Usłyszeć miliard razy nie, nie, nie, nie, nie.
(26:20) Sorry, nie, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Aż w końcu ktoś, kto ci pomoże, no nie? Tak, tak, tak. Znaczy, tak jak mówię, czasami naprawdę można mieć szczęście, jeżeli to jest produkt taki, co bezpośrednio dostawca jest właśnie na Alibabie i da się go znaleźć, super.
Nadia magiera
(26:40) Mojego obecnego wspólnika, z którymi pracujemy już lata, ja też kiedyś poznałam na Alibabie. I tak się zaczęła nasza przygoda. Ale jakby sprawdzenia tego, czy to jest dokładnie producent, poproszenie o dokumenty i założycielski, poproszenie o dokumenty jako pozwolenie na eksport, bo nieobowiązkowo muszą mieć. Spróbowanie sprawdzenia tego.
(27:12) Też oczywiście Alibaba daje punkty, przyznaje, te ratingi. Też warto ich sprawdzić i zobaczyć tę opinię. I czasami widać, że opinia jest taka sama od ośmiu różnych osób. To jest podejrzane, to znaczy, że jest kupiona.
(27:29) Ale jeżeli ktoś tam już bardziej napisał coś, to jest bardziej konkretnie.
Ola Machnicka
(27:35) Bo teraz to dla mnie jest tak, wiesz, jak samemu to zrobić, ja mam już w głowie listę tych kroków, to masakra. No nie? I teraz tak, trochę takie pytanie z odpowiedzią od razu, ale dobra. Czy warto szukać samemu, czy może od razu właśnie mieć kogoś, na przykład ciebie, kto ogarnia po prostu i wie, jak się tam poruszać, bo ja mam wrażenie, że jedna część to jest po prostu ogarnąć to, jak się poruszać po tej chińskiej rzeczywistości.
(28:13) To jest jedna część. Druga, jak z nimi rozmawiać. Trzecia, właśnie dobijanie targów. Jeszcze jakby ogarnięcie tej całej logistyki, to miażdgana, nie?
(28:24) Wiesz co, wiesz, najlepiej mi się pracuje, naprawdę taki mój bardzo dobry kliencie, to są ci, którzy sami spróbowali.
Nadia magiera
(28:34) którzy przychodzą później i my już jakby gadamy tym samym językiem. Klienci, którzy dopiero zaczynają i przychodzą na zasadzie, ach, nie chce mi się samemu robić, to zrób to za mnie, im się właśnie wydaje, tak jak ty mówisz, że to jest wszystko proste i z nimi trudniej się pracuje, tak? I mi się właśnie nie wydaje, że to powinno wszystko być w sumie za darmo, bo to jest za proste i ma być o wiele szybciej, przecież wszystko jest pod ręką. Także tu nie ma możliwości nauczyć się tego z opowieści, mi się wydaje.
(29:10) Trzeba przeżyć. Trzeba kupić tą paletę czegoś, co później nie wiesz co z tym zrobić, wydać pieniądze, przejść samemu przez cały proces logistyki, odpowiadać na pytania jeszcze o różne godzina i później przejść już jakby z wiedzą, że okej, nie jest to łatwo, zróbmy to. Też jakby jest teraz trend, bardzo mocny trend i ja bardzo do niego zachęcam, do tego, żeby posiadać swój brand. Znaczy jakby nasi podejrzewam słuchaczki, słuchacze to mogą jakby potrzebować produkcji z Chin w dwóch momentach.
(29:54) Jeden to jest jakby materiały reklamowe dla siebie, dla swojego brandu. usługowego na przykład, jakiś merch, cokolwiek, co się wymyśli. Dokładnie, przybreloczki, jakieś tam smycze. O, Dominika może kiedyś będzie miała swoje karty metaforyczne i te karty też możemy zrobić w Chinach.
(30:21) Znaczy wydrukować, takie jak ja sobie zaprojektuję sama. A już nie mówimy o wiesz, o kubeczkach, o smyczach i takich rzeczach. Ale też ja bardzo zachęcam do tego, jeżeli myślimy o produktach fizycznych, że kiedyś można było sprzedawać produkty czyjeś, innych brandów, to teraz warto jakby zainwestować w to, żeby stworzyć swój brand, nie konkurować na Amazonie, na Allegro z ceną, z tym samym producentem Jeżeli my mówimy teraz, że wszyscy będziemy sprzedawać kosmetyki tylko L’Oreala Super, oni na pewno są dobre, wiemy co sprzedajemy Ale na Allegro będzie innych 8 osób, które sprzedają to samo Nie możesz nawet niczym się wyróżnić oprócz ceny Jak sobie tworzysz swój produkt, to się stanie się wyróżnić właśnie marketingiem i tym wszystkim, o czym
(31:29) mówiliśmy już półtora sezonu wcześniej. Ale stworzenie już swojego brandu to jest jeszcze właśnie coś innego niż po prostu wybranie producenta. To już bardzo dużo negocjacji i też prawnych zabezpieczeń, żeby się nie okazało, że… Później będą to sprzedać, bo musimy.
(31:48) Tak, karty metafizyczne, metaforyczne,
Ola Machnicka
(31:51) z jakimiś autorskimi tekstami, a jutro w sumie cała Alibaba jest w tych kartach i wszyscy mogą to kupić. Bo to też jest ważne, żeby o tym myśleć, a jak się jest na początku drogi, to nie ma się tej wiedzy i o tym się zapomina, szczególnie o tych prawnych rzeczach. No i już tu trochę też w kolejną rzecz, którą chciałam ci podpytać właśnie o tym,
Nadia magiera
(32:17) Opłacalności, no nie? Bo wcześniej mówiłaś, że najlepiej na początek zamówić sobie małą paletę, jak jest małym biznesem. Nie zawsze to się da w private label. Znaczy, jeżeli tworzysz swoją własną markę, no bo czasami do kompanizacji, żeby zrobić opakowanie, potrzebujesz tysiąc minimum, tak?
(32:36) Co ostatecznie nie jest dużo, tak? Zachęcamy do robienia czegoś, co ma termin ważności z trzy lata na przykład, jeżeli to są rzeczy, z terminoważnością, w ogóle bez terminoważności i masz coś do oferty na dłużej. Oczywiście życzę wszystkim, żeby to się sprzedało bardzo, bardzo szybko i często mamy dobrą cenę, robi się do tego dobry marketing i to naprawdę hula.
Ola Machnicka
(33:06) I teraz właśnie, więc jak to z Twojej perspektywy wygląda? Czy małym biznesom, które zamawiają, nie wiem, 300 sztuk czegoś tam, się to opłaca i czy one mogą właśnie konkurować z tymi dużymi firmami, które też mają przecież swoje fabryki w Chinach, które biorą tysiące produktów? Wiesz co, no właśnie, bo jeżeli my teraz mówimy o tym, że bierzemy no name,
Nadia magiera
(33:37) Jeżeli wszyscy będziemy sprzedawać tylko takie długopisy bez żadnego brandu i my chcemy kupić 300 sztuk, a nasza konkurencja kupuje 300 kontynerów, to nie, to na pewno nie opłaci nam się. Ale jeżeli my teraz stworzymy swój długopis, do którego dołożymy swój brand, który jesteśmy w stanie zaproponować, na tyle zareklamować, że będą chcieli kupować nasz brand i jesteśmy w stanie w związku z tym sprzedać produkt drożej, to tak, to się opłaca, bo się wyróżniamy, tak? I teraz kupimy 300 sztuk, poświęcimy naprawdę czas na marketing, na stworzenie historii do tego, na ładne zdjęcia, na promowanie w social mediach, na reklamę i nam to się rozejdzie w trzy tygodnie to kolejne zamówienia składamy już na tysiąc sztuk i tak rozwijamy biznes właśnie, tak to działa, ale mamy coś swojego, co nagle nam nie zmienią warunki, bo na przykład się okaże, że jednak ten dostawca stwierdził, że od teraz to będzie coś inaczej, czyli od teraz to ja nie sprzedaję nikomu w Pomorskim, bo teraz ja się dogadałam z jednym odbiorcą i on będzie miał wyłączność i
(35:01) ty zostajesz bez produktu, Nie zdarzy nam się, że nasz dostawca wycofa jakiś produkt, a nam się on najlepiej sprzedawał, bo tylko nam, bo tylko my potrafiliśmy zrobić ten dobry marketing. Sami decydujemy o tym, na co mamy postawić, jak pracować i co z tą marką zrobimy.
Ola Machnicka
(35:28) Właśnie, bo tu mówiłaś o tej opłacalności. A czy miałaś też takie momenty, że powiedziałaś klientowi, że to się nie opłaca kompletnie, kup sobie w Polsce, we Francji, w Niemczech, gdzie bądź, w swoim państwie? Z dostawcami w Europie też bardzo dużo. Kino to nie jest nasz jedyny rynek, bo my zakupujemy w całym świecie produkty.
(35:51) I na przykład jak oni przychodzą u klienci i mówią, że oni chcą jakiś
Nadia magiera
(35:57) produkty lecznicze na przykład, kremy takie bardziej medyczne, to przechodzimy przez europejskich dostawców i mamy europejskich dostawców na taki rodzaj produktów, z którymi teraz współpracujemy. Jest to łatwiej, jest łatwiej jednak z marketingiem takich produktów, bo jednak jak mówimy, że jakiś tam krem jest jednak produkowany w Europie, to jest lepiej niż w Chinach. Jest to o wiele łatwiej zrobić oficjalną dokumentację, bo też europejskie normy są bardzo wysokie, bardzo restrykcyjne i w Stanach na pewno spełniają ich wymagania. Też jesteśmy bardzo pewni na to, co mówiłam na początku w Europie,
Ola Machnicka
(36:53) Często są inne wyzwania, ale jeżeli chodzi o opis zgodny z tym, co jest w środku, to jest na pewno. I tak teraz właśnie znowu z tymi opisami tutaj mnie szturchnęłaś, mówiąc słowo klucz opisy, a wcześniej zapomniałam się ciebie podpytać. Czy miałaś właśnie sytuację, znaczy ja podejrzewam, że to o czym mówisz to bardzo wynika z Twojego doświadczenia, z pracy na tym rynku chińskim, ale czy chciałabyś się podzielić jakąś taką właśnie dramatyczną historią z zamówieniem, że miało być tak, a wyszło inaczej? która właśnie teraz Cię trochę śmieszy, ale wtedy, gdy to się działo, gdy byłaś na początku tej drogi, to bolała i frustrowała i wkurzała.
(37:46) Kiedyś nam się udało zamówić absolutnie nie te rozmiary, to nie wiem czy to jest śmieszne, to nas to rozbawiło. To jest to pojęcie, że to mi się wydaje takie klasyczne ta rozmiarówka chińska kontra Europa.
Nadia magiera
(38:04) Tak, ale to nie było ubranie. To były wiaderka plastikowe dla dzieci. Także tam przyszły takie. Takie zestawiki były dla piaskownicy.
(38:23) Była dobra cena, wszystko się zgadzało, a przyszło wszystko takie. Było śmiesznie. Tak, i to jest fajne, bo każdy się podjarany był, że znaleźliśmy taką dobrą cenę. Wszystko takie dobre i kontakt z tą dostawcą był taki wspaniały, a później taki wedelka.
(38:52) I dlatego takie same grabiki, tak? Wszystko było takie, tycie, tycie. I trzeba coś z tym robić, tak? Wiem, że z tego co też dostajemy od klientów informacji, że np.
(39:11) nie zamawiają kontroli jakości i przychodzą rzeczy posklijane gumą do rzucia. Dziwne, ja nie wiem kto to zrobił i po co, po co tam na plus gumy do rzucia, ale już nic z tym nie zrobisz, szczególnie jeżeli już to towar zapłacony. przychodzi coś, co miało być np. produktem naturalnym jako, nie wiem, tam skórzany czy coś tam, a przychodzi taka mega, mega, mega chamska podróbka, nie?
(39:45) Wydaje mi się uczciwie, że kontrola jakości zamówiona taka zewnętrzna zawsze jest jednak tańsza niż… Tak właśnie to chciałam powiedzieć, że ja pamiętam, że w tej firmie, w której ja pracowałam jako analityk,
Ola Machnicka
(40:02) to tamtego było dosyć sporo, takich kontroli i kontroli i innych kontroli, no nie? I tego tam sporo szło właśnie z tego względu, że jak zamawialiśmy czasem próbki, chyba tutaj nie mam takich zdjęć, to czasem przychodziły takie śmieszne produkty, no nie? Później wiesz, my te próbki sobie braliśmy, każdy tam mógł sobie wziąć coś, co nam się podobało, ale przychodziły czasem takie kiczowate rzeczy. I później wiesz, pokazywał mi tam chłopak z działu zakupu i popatrzył.
Nadia magiera
(40:39) co miało być, no nie? Ale z drugiej strony wiesz, to są oczywiście śmieszne historie, ale są fabryki, które robią mega dobrą jakość, naprawdę w dobrym cenie. Na przykład zamawiamy teraz kartoniki, kartoniki do różnych produktów, które produkujemy właśnie w Europie, zamawiamy w Chinach. I próbowaliśmy i szukać dostawcy w Europie, żeby było szybciej, z Indii, bo to było tam jakby łatwo, logistyka nam się zgadzało wtedy, no nie, po prostu w Chinach dostaliśmy najlepszą cenę za tą odpowiednią, bardzo wysoką jakość.
(41:19) I byliśmy zawsze bardzo, jesteśmy bardzo zadowoleni. Ale teraz właśnie szukamy jakiegoś innego produktu, który nie jesteśmy w stanie znaleźć w konkurencyjnej cenie w Chinach i będziemy sprowadzać z Wietnamu. Także też to jest kolejny jakby lifehack, że Nie jest tak, że na Chinach cały świat się schodzi klinem. No nie.
(41:49) Są Indie, jest Wietnam, jest Tajwan, który jest częścią niby chińską, ale są tam inne zasady. Czasami jakieś produkty łatwiej tam znaleźć.
Ola Machnicka
(42:07) A jeszcze tak Cię podpytam, czy właśnie W jaki sposób z Tobą można pracować nad tymi rzeczami? Czy można na przykład przyjść do Ciebie na konsultację, żeby skonsultować, czy to w ogóle ma sens? Jedno pytanie. Drugie, czy na przykład, żebyś ustawiła całą tą ścieżkę od poszukiwania?
(42:32) Tak, tak, tak. Na mojej stronie znajdziecie całą ofertę, to jest helix-myślnik.com. Tam jest cała oferta jakby co można. Na konsultacje zawsze można się umówić, konsultacje.
Nadia magiera
(42:44) jakby nie kosztują i nie bolą, to można się dowiedzieć. O tym jakby zadać jakieś tam pytania podstawowe. Chyba najlepiej ten formularz wypełnić na stronie, nie? Tak, zawsze na stronie.
(42:56) Jakby jeżeli będziecie pisać do mnie w tym temacie na Instagramie, to prawdopodobnie odpowiem nie za szybko. A na stronie od razu można się umówić na godzinę i to mnie wskoczy w kalendarz i na pewno będę. Co jeszcze z ważnych rzeczy? Z nami można pracować na różnych właśnie etapach.
(43:21) Można dostać tylko informacje, dalej działać już samodzielnie, można powierzyć nam całość od A do Z. To są bardzo różne momenty, w których możesz to robić. na których jakby możesz się skupić, tak? Możesz tylko przyjść z takim problemem, który już sam robisz coś i masz ten problem, tak?
(43:47) Na przykład kontroli jakości tylko na miejscu, no jak mamy nasz oddział na miejscu, no to możemy jakby, czy jeżeli to jest w okolicach jednego dnia transportu, no to mamy możliwość jakby dojechania, jeżeli nie, to możemy sprowadzania to na nasz magazyn i kontroli przed wysyłką, co zawsze jest o wiele tańsze niż właśnie zapłacić transport cło i dostać coś, co jest posklejane, bo mam do życia. Dla mnie, na przykład właśnie Chiny kojarzą mi się głównie, jeśli chodzi o handel, z tym, że najlepiej mieć, to brzydko brzmi, ale swojego Chińczyka, swoją wtykę na miejscu. Ja uczciwie nie wiem, jak inaczej.
(44:33) Nie chciałabym teraz zaczynać inaczej, inwestować swoje pieniądze. Naprawdę, jeżeli ktoś chce zaoszczędzić parę procent od obrotu na osobach na miejscu, którzy wszystko dopilnują, to myślę, że może to kosztować drożej. Oczywiście są ludzie, którzy wolą sami pojechać, sami to zrobić. Wtedy to nie chodzi o cenę, tylko właśnie o taką pełną kontrolę, że ja sam jestem, ja sam dogaduję, ja sam robię.
(45:06) Super. Jeżeli są też inne procesy, które Cię pochłaniają, jak np. budowanie marki i sprzedaż w Europie, w kraju, czy w całej Europie. Przygotowanie marketingu po to, bo coś ściągniesz np.
(45:23) Tak. Czy wiesz, przecież ściągamy elementy do produkcji. Dla firm produkcyjnych w Europie, którzy potrzebują elementów do produkcji, to też Można sobie ściągnąć zamki i mieć nadzieję, że wszystkie będą działać i że oni przyjdą takie same jak poprzednio. To też jest coś, co często spotykamy.
(45:51) To jest to, że pierwsza partia jest bardzo dobra, druga jest bardzo dobra, trzecia jest bardzo dobra. Twarda klapa. Bo już się wyluzowali. I już klient stały, no nie?
(46:09) Ale wiesz, i znowu bez własnych osób na miejscu reklamowanie tego i ogarnięcie jest trudne. Ja chyba pamiętam taką sytuację z mojego doświadczenia, kiedy jeszcze mieliśmy fabrykę wtedy z Policjanie, która tam uszyła coś, to było dawno temu. I to jakby nie było jeszcze nawet w ramach Heliksu, tak? Przyjechała to i było to z totalnie słabej jakości, totalnie nie takie jak trzeba, ale za to były już zapłacone.
(46:44) I jak poszliśmy do tego gościa z reklamacją, to on na początku ładnie przeprosił, później powiedział, że dobrze, on da nam 5% zniżki na kolejne zamówienie. Wiesz, mamo tego, że ty nie chcesz z nim pracować, no bo na 5% taniej kolejne byle co nie. A z tego? Nie, on już nie odda pieniądze, to już są jego, tak?
(47:11) No co zrobisz? Jeszcze jeżeli w sytuacji, kiedy to zamówienie było nie opisane bardzo, bardzo dokładnie, tylko właśnie w tym europejskim stylu, tak? Rozmiar, wysoka jakość, tak? Poproszę o wysoką jakość.
(47:26) No wiesz, według niego po prostu najlepsze. Najlepsze, największe, no nie? Tak, dokładnie.
Ola Machnicka
(47:34) No. Myślę tutaj czy jest… Nie, ja już cię chyba o wszystkie takie rzeczy w tym temacie dokładnie, bo jeszcze są różne inne chińskie wątki, które… Tak, jeden taki, który też chciałam mu zaznaczyć, nie zawsze chiński tak oznacza to samo, tak, nasze.
(47:57) Jeżeli on na coś się zgodził,
Nadia magiera
(48:01) uważajcie, szczególnie jeżeli presujemy go, znaczy jeżeli nam się wydaje, że jesteśmy super negocjatorami i my zaraz tu zbiliśmy cenę o połowę i on powiedział tak, to znaczy, że dostaniecie coś innego, raczej, czy że w czymś innym na pewno sobie odbije, nie jest to samo. Tak, właśnie tak, żeby z weryfikacji grasz w roletkę. Tak, jakość zależy od briefu, to powiedziałam. Także zdjęcie stokowe i chyba też powiedziałam już resztę, wszystko z mojej listy, na co jest ważne.
(48:47) Chciałam tak, wiesz, podpytać, bo to taki temat trochę owiany. Z jednej strony jest, a, tam stary, wbijaj, kup tam na AliExpress albo na Alibabie jakieś rzeczy. To jest taki temat właśnie ogólnie potocznie uznawany, tak. Strony internetowe też wszyscy uważają, że łatwo, sami się robią.
(49:07) W Chinach też sami się kupuje, ale to kończy się w momencie, kiedy ludzie zaczynają to robić, tak.
Ola Machnicka
(49:17) Tak bardzo się to wtedy uweryfikuje. Ja Ci bardzo dziękuję za dzisiejszą rozmowę. I tak jeszcze chciałam podsumować troszeczkę, co tutaj padło, jak zawsze. Ola i podsumowania.
(49:32) Czyli tak, w Chinach można kupić wszystko. I da się kupić wszystko, tylko trzeba wiedzieć, czego szukamy, z kim rozmawiamy. Dokładnie my musimy wiedzieć, czego chcemy, żeby móc to dokładnie i prostym językiem opisać. Właśnie, I need ta ta ta ta ta.
(49:54) Can you make this shit, baby? Nie, tak brzydko nie mówimy. Ale mi chodzi o to, żeby tak prostym, jak najprościej, jak najkonkretniej. I też, żeby mieć to z tyłu głowy, że jak kupujesz coś, co jest warte 1 grosz, to ta jakość też będzie warta tej groszowej sprawie.
(50:28) I tak jak tutaj za radą Twoją, patrzmy w okolicach 100 zł, 20 euro plus minus, 100 zł plus minus i cała reszta. To jest taki cel sprzedażowy, to znaczy, że musimy kupić, wiadomo, połowę taniej, ale właśnie takie produkty radziłabym. I w tym wszystkim bardzo ważna jest jeszcze jedna sprawa, że na szczęście są tacy ludzie jak Ty, którzy pomagają, by nie utopić pieniędzy, bo to właśnie o to chodzi, by nie utopić pieniędzy i nie zamówić tysiąc parasoli, które łamią się od razu na deszczu, tylko żeby to wszystko miało, że tak powiem, właśnie, albo może i nie miało ręce i nogi, bo oni mogą dorobić.
(51:20) Właśnie, wiesz o tym, że… Teraz mi się przypomniało jeszcze na sam koniec, takie sakapsty, bo szykowali w tej firmie, w której ja pracowałam, rzeczy na karnawał i zamówił chyba właśnie kapelusz, bo coś tam było on hand. I oni… i ręce dotykam, jak przyszedł sam.
(51:43) I właśnie tak mi się skojarzyło, żeby właśnie od myślników po kolei, a w ogóle nie używać idiomów. Nic takiego, nie, nie, nie, nie. Bo z tego będzie straszna klapa. Ale to właśnie mi się tak przypomniało, że on tam użył właśnie jakiegoś takiego idiomu i to, co przyszło, to po prostu było hitem.
(52:11) Ale bardzo ważną rzecz też mówiłaś, żeby pamiętać o prawach, o słowach. Waty, inspekcje, to naprawdę to jest tak, jakbyście robili coś w Polsce, tylko robicie w Chinach, gdzie oni nie wiedzą, jak wy mówicie i o czym wy mówicie, ale musicie to wyjaśnić.
Nadia magiera
(52:31) I właśnie tutaj Nadia z tym pomaga i pomaga to ogarnąć. I nie bójcie się przyjść do niej na konsultację. Nie bójcie się właśnie wypełnić formularz. Tak.
(52:45) Możecie zobaczyć na stronie. Takie podstawowe oferty to naprawdę zaczynają się od bardzo takich dobrych cen. Mówimy tam o 350 euro, za które możecie dostać już akurat gwarancję tego, że nie popełnicie bazowych błędów, to znaczy ktoś po prostu sprawdzi i będzie patrzał trochę na ręce, co robić. Pamiętajcie, że to, że zapłacicie komuś,
Ola Machnicka
(53:12) To jest okej, bo wy wtedy płacicie pieniędzmi i czasem. Jedno i drugie wam nie wróci się, jak utopicie. I jeszcze jedna rzecz przecież się u ciebie wydarzyła, związana z biznesem, czyli Biznes Insider. Możecie się zapisywać na super biznesowy newsletter do Nadi, który będzie wysłany raz w miesiącu.
(53:33) Tak, tak, tak. Znaczy właśnie on jest na przygotowaniu, tak. Ona wykończyła właśnie przygotowania tego od strony.
Nadia magiera
(53:41) wizualny, jesteśmy w trakcie przygotowania teraz pierwszego wydania. Chcemy zrobić tak, że co miesiąc dostajecie pięć podstawowych, najważniejszych informacji, które się wydarzyły właśnie w branży międzynarodowych zakupów, w branży private label, znaczy waszych własnych marek tworzenia, czy takich logistyki z różnych krajów, żeby mieć rękę na pulsie, żeby właśnie rzeczy was nie zaskakiwali. czyli jakiś tam analiz, które pozwolą wybrać branżę, produkty czy inne rzeczy. To jest absolutnie darmowe.
(54:16) Chcemy po prostu dzielić się wiedzą, która do nas spływa bardzo często w bardzo dużych ilościach, znaczy najtrudniejszy to będzie wybrać te pięć najważniejszych, ale też nie chcielibyśmy zarzucać wszystkich jakby tą ilością informacji, tylko wybierać bazowe. Ja bardzo zachęcam do zapisu. Strona do zapisu właśnie jest też już na stronie internetowej. Jeżeli teraz się zapiszecie, jeszcze nie dostaniecie tego insajdera, bo on jest w przygotowaniu, ale już za chwilę.
(54:47) Już możecie tam być i możecie czekać. I tak, jeszcze raz chcę na koniec podkreślić. Chcecie coś ściągać? Lepiej najpierw się skonsultujcie z Nadią.
(54:59) Tak, ze mną, można z kimś innym, można ze mną.
Ola Machnicka
(55:04) na pewno zwróci się, tak? Tak i wiesz, odłóżmy na chwilę, słuchaj. Dobra, dobra, dobra. Jedna rzecz, którą…
(55:15) Hazard jeszcze nikomu nie jest zabroniony, można. Tak, ale wiesz, dlaczego warto z tobą się skonsultować? Bo działasz na różnych rynkach. Europa, Azja, Stany i Znasz te punctos fichos i takie stałe punkty, które trzeba, Jezus Maria, ogarnąć.
(55:42) I punkty takie… Czekaj, próbuję wybrnąć z hiszpańskiego w mojej głowie, więc… Zrozumienie. Tamienie milowe, ale też te punkty, gdzie się najczęściej popełnia błędy.
(55:57) I dlaczego coś może się nie sprzedać w Stanach? Dlaczego coś może się nie sprzedać, coś się nie myśli w Europie? bo może nie mieć jakiegoś papierka, bo może czegoś tam nie mieć i coś może być niespełnione. I ty to dopiero odkryjesz, jak przyjdzie do Polski, czy tam, gdzie mieszkasz.
(56:22) A dzięki współpracy z tobą, to już na etapie planowania będzie wyciągnięte. Tak, tak. Tak, to prawda. Też załatwiono certyfikaty, jakby co.
(56:32) To też ważne. Dlatego mówię, że tutaj ta kompleksowość. Kolejny temat. Za tydzień nie będzie o Chinach, bo w tym sezonie numer dwa, który zaczęłyśmy…
(56:48) Widzę tutaj. W tamtym tygodniu miałyśmy temat, gdy klient mówił za drogo. Ja Ci nie zapłacę, bo to za drogie. A!
(57:03) Dzisiaj było o Chinach. W przyszłym tygodniu będzie o tym, gdy Clem mówi, no wiesz, muszę się zastanowić. OK, rozumiem, słyszę, ale muszę się zastanowić. I to jest fajne.
(57:21) I za dwa tygodnie, jak zawsze od razu na dwa pod rząd przypominamy, będzie o chińskich dostawcach.
Nadia magiera
(57:33) Później będzie Wielkanoc i kicha. I kicha. W przerwach o biznesach. W przerwach o biznesach i później wracamy dalej.
(57:42) Jeżeli specjalnie chcecie na Wielkanoc w Chinach, to już za późno. Ale to już za późno przynajmniej o pół roku. Super. Dobra, to wszystkim buziaki.
(57:53) Pamiętajcie, jak są pytania, można pisać. Jak są pytania odnośnie Chin, to do mnie na konsultację. Jeżeli są jakieś pytania do przyszłych rozmów, to też w komentarzu zostajecie, czy mi, czy Oli. A jeżeli macie jakieś pytania o waszym biznesie, jakie myślicie, że możemy wam pomóc, jakoś doradzić, czy coś tam.
(58:20) Tak, znajdziemy coś. Do buziaki dla wszystkich. Buziaki, papa.


